 |
Rodział IX
Ozdoby Mistycznej Świątyni
Najważniejszą ozdobą chrześcijanina jest
cnota. Doskonale poucza o tym miodopłynny Bernard, gdy przyglądając się
pierwszemu człowiekowi tak mówi:
"Zdaje mi się, że widzę pierwszego
człowieka okrytego od samego początku swego stworzenia czterema
cnotami, a mianowicie: miłosierdziem, prawdą, sprawiedliwością i
pokojem; a także jak wspomina Prorok, obleczonego w szaty zbawienia [2]. W tych bowiem
czterech cnotach zawiera się całość zbawienia. Bez nich
wszystkich razem [wziętych] zbawienie nie może się dokonać. Tym
bardziej nie mogłyby być cnotami, jeśli byłyby jedna od drugiej
odłączone.
Otrzymał więc człowiek miłosierdzie, to
znaczy stróża i sługę, by ono poprzedzało go i szło za nim; aby go
wszędzie strzegło i zachowywało. Widzisz, jakiego opiekuna dał Bóg
swojemu dziecku i jakiego sługę nowonarodzonemu człowiekowi. Ale był
dla niego, jako stworzenia wolnego i rozumnego, konieczny również
nauczyciel, aby był pilnowany nie jak jakieś zwierzę pociągowe, lecz
kształcony jak dziecko. Do tej posługi nie można było przecież znaleźć
kogoś bardziej przydatnego, niż samą prawdę, która by go z czasem
doprowadziła do poznania Prawdy [Najwyższej]. By jednakże nie znalazł
się mądry, który czyniłby zło, co byłoby dla niego grzechem, jako
znającego dobro, a nie czyniącego, otrzymuje także sprawiedliwość, by
się nią kierował. Do tego zaś najłaskawsza ręka Stwórcy dodała i pokój,
któryby go chronił i którym by się cieszył. A nawet pokój podwójny, aby
nie było walk wewnątrz, ani lęków na zewnątrz, to znaczy, aby ciało nie
pożądało przeciw duchowi, a żadne stworzenie nie było dla niego powodem
strachu [.....] Czego brakowało temu, którego strzegło miłosierdzie,
pouczała prawda, kierowała sprawiedliwość i ochraniał pokój? Lecz
niestety! Człowiek ten […..] szedł z Jeruzalem do Jerycha i wpadł
między zbójców, przez których, jak czytamy, przede wszystkim został
złupiony. A
czy nie był doszczętnie ogołocony ten, który gdy Pan przyszedł, żalił
się, że jest nagi?”
Powiedział: „Zląkłem się, przeto żem jest
nagi” [Rdz 3,10]. I my byliśmy nadzy; lecz Bóg przyodział Swe Świątynie
w niezmiernie szlachetne i pełne blasku szaty, przyrodzone i
nadprzyrodzone dary, tzn. cnoty. Z których oczywiście wybijają się
teologiczne, bo bez nich nie można osiągnąć zbawienia wiecznego,
dlatego słusznie i ściśle mogą być nazwane szatami zbawienia. Bo „bez
wiary zaś nie podobna jest podobać się Bogu” [Hbr 11,6]; „a nadzieja
nie zawodzi” [Rz 5,5]; Miłość wreszcie zdobywa Boga. Pierwszymi
ozdobieni jesteśmy tylko w życiu doczesnym; blask zaś miłości zachowamy
również jako szczęśliwi. Dlatego ten Apostoł Miłości, który za braci
pragnął być wyłączonym, nie zalecając swoim Koryntianom, a także wszystkim
chrześcijanom, bardziej żadnej innej ozdoby jak Miłości, tak ją opisuje
ze wszech miar nadzwyczajnym piórem: „Gdybym mówił językami ludzkimi i
anielskimi, a miłości bym nie miał, stałem się jak miedź brzęcząca,
albo cymbał brzmiący” [1Kor 13,1]. Koryntianie byli bogaci w miedź, a
on wolał, żeby obfitowali w miłość, a człowieka bez miłości przyrównał
do miedzi brzęczącej i cymbała brzmiącego (takie zjawiska mieli przed
oczyma).
Mówi dalej: „I choćbym miał dar proroctwa,
i znał wszystkie tajemnice i wszelką umiejętność, i choćbym miał
wszelką wiarę, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, niczym
jestem. I choćbym na żywność ubogim rozdał wszystką majętność swoją, i
choćbym wydał ciało swoje tak, żebym gorzał, a miłości bym nie miał,
nic mi nie pomoże. Miłość jest cierpliwa, jest łaskawa”; (spójrz,
spójrz na te barwy miłości!); „Miłość nie zazdrości, na złość nie
czyni, nie nadyma się, nie pragnie zaszczytów, nie szuka swego, nie
unosi się gniewem, nie myśli złego; nie raduje się z nieprawości, ale
weseli się z prawdy. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, wszystkiego
się spodziewa, wszystko przetrwa” [1Ko 13,2-7].
Ile ozdób Mistycznej Świątyni zostało
wyrażonych w jednym obrazie miłości! Rzeczywiście, i biodra powinniśmy
mieć przepasane czystością, i w cierpliwości posiąść dusze, i być
znanymi ze skromności, wywyższonymi dzięki pokorze; chociaż ona jest
niby godna pogardy i nie idzie w parze z wielkością, bardzo dobrze i
zupełnie zgodnie z prawdą powiedział ktoś o niej w życiorysie wielce
pobożnego i mężnego cesarza rzymskiego Ferdynanda: „Chrześcijanie mają
pokorę, która nie szpeci wielkości, lecz jest jej ozdobą”.
Nie wyjaśniam tu roztropności,
sprawiedliwości, umiarkowania, męstwa; bądź dlatego, że odnoszą się
bardziej do życia cywilnego niż do wiedzy nadprzyrodzonej; chyba że są
rozumiane są w pewien sposób nie filozoficzny; bądź dlatego, że będą
jaśnieć w następnym rozdziale na mistycznym świeczniku; bądź dlatego,
że z jedną prawdziwą cnotą ukazują się prawie wszystkie [pozostałe].
Makary tak uczy: „Najmilsi, wiedzcie, że wszystkie
cnoty są ze sobą powiązane. Tak jak duchowy łańcuch jedna zależy od
drugiej: modlitwa od miłości, miłość od radości, radość od łagodności,
łagodność od pokory, pokora od uległości, uległość od nadziei, nadzieja
od wiary, wiara od słuchania, słuchanie od prostoduszności. Nie inaczej
jest i po przeciwnej stronie, jedna wada zależy od drugiej: nienawiść
od gniewu, gniew od pychy, pycha od próżnej chwały, próżna chwała od
nieuczciwości, nieuczciwość od zatwardziałości serca, zatwardziałość
serca od niedbalstwa, niedbalstwo od lenistwa, lenistwo od niechęcenia,
zniechęcenie od niecierpliwości, niecierpliwość od zmysłowości, i inne
elementy wad wzajemnie od siebie zależne: tak również w dużej części są
od siebie zależne i wzajemnie z siebie wypływają cnoty” (Homilia 40).
Ale i te ozdoby odnoszą się do
Miłości-Kapłana. Jeśli bowiem cnót nie praktykuje się z miłości do
Boga, nie mają żadnej wartości u Boga. Jak one dodają wartości i blasku
Mistycznej Świątyni, tak im dodaje tego miłość.
Zob. rozdz. II, przypis 4.
Por. Iz 61,10.
Por. Łk 10.30.
Św. Bernard, Kazanie na Wniebowzięcie
NMPanny, PL 183, 385-386 (nn. 973 ns).
Por. Rz 9,3.
Św. Makary
|