 |
Rodział VIII
Lampa Mistycznej Świątyni
"Przykazanie pochodnią jest, a wskazania
światłością" - mówi Mędrzec (Prz 6,23). Ona w Mistycznej Świątyni przed
samym ołtarzem serca zawsze będzie płonęła. Dlaczego tak jest? Ponieważ
"przykazanie Pańskie jest jasne, oświetlające oczy" (Ps 18,9), a nawet
stopy, bo "pochodnią dla nóg moich jest słowo Twoje i światłością dla
ścieżek moich" (Ps 118,105), jak w innym miejscu powiedział ten sam
[psalmista]. Jeśli na przedzie niesie się latarnię, wiemy jaką drogą
mamy iść i nie schodzimy na bezdroża, tak też mając w sercu wyryte
przykazania Boże świecące w umyśle, bardzo dobrze widzimy plan ułożenia
tego życia. Dostosowując je do nich, ani trochę nie zboczymy ze ścieżki
[wiodącej do] szczęśliwej wieczności.
Wprawdzie na początku rodzaj ludzki szedł w
życiu i swoich działaniach pod kierownictwem natury i za światłem
rozumu. A kiedy natura została zepsuta wadami, a rozum zaciemniony
grzesznymi nawykami, Bóg ustanowił dla nas prawo, drogę Swoich
przykazań, byśmy je zawsze przestrzegali. A gdy ono w końcu częściowo
na skutek niedorzecznych interpretacji Żydów, częściowo przez dziwaczne
zabobony znowu traciło siłę, wtedy pomógł nam Sam Prawodawca, Chrystus,
wcielony Syn Boży, Który "nie przyszedł rozwiązywać Prawo, lecz
wypełnić" (Mt 5,17). I on Swymi czynami i słowami umocnił je tak, że
słusznie powinno być uważane za Światłość, "która oświeca każdego
człowieka na ten świat przychodzącego" (J 1,9).
Następnie Kościół Katolicki, poza którym
niema światła, niema prawdy, dołączył do boskich przykazań jeszcze
swoje nakazy, nie wprowadzając w istocie czegoś nowego wbrew zamysłowi
Prawodawcy, lecz Jego prawa otoczył swoimi jakby wałem. Są to niby
pomocnicze oddziały, które jakby trzymają straż przed obozem Pana
zastępów.
I wreszcie wspólnoty polityczne postanowiły
zabezpieczyć się swoimi prawami, a całe narody różnymi przepisami. One
wszystkie o ile są sprawiedliwe jak wskazaliśmy na to wyżej, powinny
być szanowane sercem, umysłem, wolą, jeśli służą nienagannemu i
pomyślnemu urządzeniu życia, doskonałemu zarządzaniu Kościołem,
bezpieczeństwu i świetności państw.
Słusznie mógłby ktoś zganić niepoważną
pobożność Żydów, którzy zawieszają przykazania Boże na szyi lub
umieszczają na drzwiach domów, a nie zachowują ich. Chrześcijaninowi
zaś wypada mieć je w pamięci, rozważać w myśli i czynem wypełniać. I to
samo właśnie zaśpiewał sprawiedliwy Król: "Usta sprawiedliwego będą
myśleć o mądrości, a język jego będzie mówił, co słuszne. Prawo jego
Boga w jego sercu, a nie zachwieją się kroki jego" (Ps 36,30-31).
Przykład tu daje ów starzec Eleazar, prawdziwy
Izraelita, który wolał umrzeć niż ze gorszeniem jeść, choćby pozornie,
zakazane mięso. Daje przykład ta machabejska Bohaterka z siedmiu swymi
synami, których pośród okrutnych mąk wysłała przed sobą do nieba,
byleby nie złamali ojczystych praw i obyczajów. Wstyd oziębłemu
chrześcijaninowi, że prawie codziennie łamie któreś ze swoich
praw co najmniej myślą albo mową, jeśli nie czynem.
Poza tym trzeba tu z naciskiem zrobić
uwagę: w przestrzeganiu jakichkolwiek praw należy zachować właściwą
hierarchiczność. A więc, na pierwszym miejscu musi być zachowany
szacunek dla praw boskich, następnie kościelnych, wreszcie dla
cywilnych. Dlatego niech pseudopolitycy rozważą, czy dobra jest ta
osławiona "racja stanu", która zwraca się przeciwko prawu boskiemu czy
kościelnemu; nie chciałbym powiedzieć, że ona już jest przeklęta! Ty
jednak, który starasz się o coś lepszego i pragniesz być doskonałym jak
Ojciec niebieski, po prostu "zachowaj przykazania". "Jeśli chcesz wejść
do życia, zachowaj przykazania" - jest to słowo Prawdy (Mt 19,17).
Jeśli nie chcesz pozbawić się światła rozumu i oglądania Boga,
"zachowaj przykazania". Jeśli nie chcesz, błąkając się po bezdrożach,
pójść do piekła, "zachowaj przykazania". "Przykazanie pochodnią jest, a
wskazania światłością" (Prz 6,23). Jak długo ona świeci zawieszona w
naszej Mistycznej Świątyni, widzimy wyraźnie i prostą drogą idziemy do
nieba.
Przykazanie jest tym słupem ognistym w
nocy, a w dzień słupem obłoku, dzięki któremu jesteśmy prowadzeni
do ziemi wiecznej obietnicy pewni, że pod przewodnictwem takiego
światła tam dojdziemy. "Przykazanie to, które ja dziś daję tobie” -
mówi Bóg – „nie jest gdzieś nad tobą, ani nie jest daleko odległe
[...]. Ale bardzo blisko ciebie jest słowo, w ustach twoich i w sercu
twoim, abyś je pełnił". (Pwt 30[,11.14]). W jakim celu? Aby zamieszkał
w tobie Chrystus. Słuchaj Go: "Jeśli mię kto miłuje, będzie strzegł
słów moich” - to znaczy przykazań – „a Ojciec mój umiłuje go, i do
niego przyjdziemy, i mieszkanie u niego uczynimy" – wyjaśnia Jan (J
14,23). O, wielce szczęśliwi zachowujący przykazania Boże, których Bóg
nie tylko podnosi do gwiazd, ale także schodzi ku nim i jakby na
wyniosłym tronie, jakby w empirejskim pałacu pozostaje i króluje w nich
Ten, Który mieszka w nieprzystępnej światłości! O, szczęśliwa
Świątynio, w której ta lampa przykazań Bożych nigdy nie gaśnie!
Przed wielu laty zmarł kochany ojciec Jan
Dominik od Krzyża ,
ceniony z powodu licznych i wielkich cnót oraz świętości życia,
wspaniała ozdoba polskiej prowincji Szkół pobożnych i niemalże jej
założyciel, a także przełożony. Jego śmierć z góry wskazała lampka
wisząca przed Najśw. Sakramentem, która spadła bez ingerencji jakiejś
siły ludzkiej lub przypadku fizycznego. Lubił on bowiem i zawsze
troszczył się bardzo, by nigdy nie zabrakło tego niewielkiego światła
owemu wiecznemu i niezmierzonemu Światłu, Jezusowi Chrystusowi,
ukrytemu między nami pod postacią chleba.
O, miłośniku Chrystusa! Jakże święcie i
mądrze uczyniłbyś, jeśliby nigdy nie spadła w tobie lampka, czyli
pochodnia Boskich przykazań! A jeśli spadnie? Wówczas ty także, bliski
duchowej ruiny, zostaniesz zniszczony przez jeszcze surowszą śmierć. "Dusza, która zgrzeszy, ta umrze" - powiedział Bóg przez Ezechiela (Ez
18,20). Abyś żył wiecznie, podtrzymuj w sobie zwyczajem Westalek
wieczny ogień płonącej lampy Boskiego Prawa. Lampa ta, płonąc i świecąc
w twoich rękach, doprowadzi cię do światła oglądania Boga. Nie na
próżno po śmierci zaśpiewają ci tę pieśń zwycięstwa z życzeniem:
"Światłość wiekuista niechaj mu świeci, bo jest pobożny" . Żył świecąc,
niech
świeci, umierając.
Por. 2Mch 6,18-31.
Por. tamże 7,1-14.
Por. Wj 13,22.
Empireum – najwyższa sfera nieba w
starożytnej i średniowiecznej kosmologii, opisywana zazwyczaj jako
sfera ognia i światła; raj, niebo, firmament; transcendentnie wzniosłe
miejsce, uważane za źródło czystej myśli i szczytnych idei.
W 1642 r. pijarzy za sprawą o. Jana
Dominika od Krzyża otrzymali fundację w Podolińcu od księcia
Lubomirskiego, gdzie o. Jan Dominik przebywał do śmierci jako magister
nowicjuszy, a wreszcie jako prowincjał nowopowstałej prowincji
polskiej. Był on magistrem nowicjatu o. Papczyńskiego (1654-55).
Antyfona na Komunię we mszy św. w dniu
pogrzebu.
|