Sługa Boży archimandryta Fabian Abrantowicz (1884-1946)

Urodzony 14 września 1884 r. we wsi Wereszkowszczyzna, pow. Nowogródek. Jego ojciec Jan miał niewielkie gospodarstwo rolne. Po ukończeniu szkoły średniej w Nowogródku, w 1900 r. Fabian wstąpił do seminarium duchownego archidiecezji mohylewskiej w Petersburgu, które ukończył w 1906 r. Następnie rozpoczął studia w Akademii Duchownej w Petersburgu. 9 listopada 1908 r. przyjął święcenia kapłańskie. W 1910 r. ukończył studia w Akademii, uzyskując tytuł magistra teologii. Przez dwa lata uczył religii w gimnazjach i w innych szkołach państwowych Petersburga. Następnie udał się do Belgii na studia filozoficzne na uniwersytecie w Lowanium. Słuchał tam wykładów kard. Merciera. Otrzymał tytuł doktora filozofii za pracę porównawczą tomizmu z intuicjonizmem M.O. Łosskiego. Po powrocie do Petersburga, jesienią 1914 r. podjął działalność duszpasterską w stolicy. Został też mianowany profesorem seminarium duchownego archidiecezji mohylewskiej w Petersburgu.

Po upadku caratu pod koniec I wojny światowej stolica Apostolska zaczęła obsadzać diecezje znajdujące się dotąd pod zaborem rosyjskim. 7 listopada 1917 r. Benedykt XV reaktywował zniesioną w 1869 r. diecezję mińską, mianując jej ordynariuszem ks. Zygmunta Łozińskiego. Kiedy w maju 1918 r. bolszewicy zamknęli seminarium duchowne w Petersburgu, bp Łoziński otworzył własne seminarium w Mińsku. Jego rektorem mianował ks. Fabiana Abrantowicza, polecając mu zorganizowanie uczelni. Do nowego seminarium zgłosiło się 17 alumnów petersburskich, pochodzących z mińszczyzny, oraz 5 nowych kandydatów. Rozpoczęli studia 14 października 1918 r. w dawnym klasztorze dominikańskim, zajmowanym dotychczas przez wojsko, gdzie mieściło się seminarium przed kasatą diecezji. Równocześnie biskup utworzył niższe seminarium. Kilka miesięcy później do współpracy z ks. Abrantowiczem zgłosił się ks. Andrzej Cikoto, proboszcz w Mołodecznie. W związku ze zbliżającą się inwazją bolszewików, 9-10 lipca 1920 r., seminarium zostało ewakuowane do Włocławka, a stamtąd po roku do Kielc, gdzie wyświęcono pozostałych kleryków.

W 1920 r. ks. Abrantowicz z Mińska udał się do Nowogródka, do swego rodzinnego miasta. Angażował się tam w organizowanie szkolnictwa oraz nauczał religii w gimnazjum. Gdy po zawarciu traktatu ryskiego stało się jasne, że nie ma powrotu do Mińska, w 1922 r. bp Łoziński swoją tymczasową siedzibę ustanowił przy kościele św. Michała w Nowogródku. Tutaj też otworzył niższe seminarium.

Ksiądz Fabian Abrantowicz został mianowany wykładowcą w niższym seminarium, sędzią trybunału kościelnego, egzaminatorem posynodalnym, cenzorem książek religijnych, powołano go także do rady administracyjnej diecezji i rady nadzorczej seminarium. W 1923 r. został prałatem kapituły oraz komisarzem i wizytatorem klasztorów, a w 1924 r. wikariuszem generalnym części diecezji. Po przeniesieniu instytucji diecezjalnych w 1925 r. do Pińska, biskup mianował ks. Abrantowicza ojcem duchownym, profesorem i prokuratorem seminarium, zlecając mu przebudowę dawnego klasztoru franciszkanów na seminarium.

Ksiądz Abrantowicz słuchał przez kilka lat wykładów ks. prof. Jerzego Matulewicza i znał Zgromadzenie Księży Marianów, do którego wstąpiło paru jego kolegów. Biskup Matulewicz pragnął utworzyć w swojej diecezji zakony lub przynajmniej klasztory dla Białorusinów. Jako realizatorów tego zamierzenia widział Cikotę i Abrantowicza, dlatego też pragnął ich przyciągnąć do marianów. Cikoto wstąpił do mariańskiego nowicjatu w Mariampolu w 1920 r. Abrantowicz też zamierzał tak uczynić, ale był niezbędny biskupowi przy organizowaniu diecezji pińskiej. Wreszcie 15 czerwca 1929 r. bp Łoziński udzielił mu zgody na wstąpienie do marianów. Na początku sierpnia rozpoczął nowicjat w Drui pod kierunkiem ks. Cikoto. Pierwsze śluby zakonne złożył 3 sierpnia 1927 r.

Po złożeniu ślubów ks. Abrantowicz pozostał w Drui, oddając się pracy duszpasterskiej. Szczególnie zapamiętano jego kazania. Nie trwało to jednak długo, gdyż 5 maja 1928 r. papież Pius XI mianował go administratorem apostolskim dla Rosjan katolików obrządku wschodniego w Chinach. W lipcu wyruszył z Drui do Rzymu. Tam zatrzymał się na dłużej, załatwiając formalności, dowiadując się o sytuacji w Chinach i poszukując pomocników. 2 sierpnia został przyjęty na audiencję przez papieża, który wspominał ich wcześniejsze spotkanie w Warszawie. 3 sierpnia odnowił śluby na ręce ks. W. Lewandowicza i 20 sierpnia opuścił Rzym. 29 września przybył do Szanghaju, gdzie żaden klasztor nie chciał mu nawet udzielić noclegu. 6 listopada 1928 r. przybył do Harbina. Tu zastał sytuację pod każdym względem opłakaną. Na pierwsze nabożeństwo przyszło 7 osób. Nie było żadnych nadziei na liczne grupowe przejścia prawosławnych na katolicyzm, o czym zapewniano wcześniej Stolicę Apostolską. Do Rzymu napisał: „Gdyby cała sprawa nie była jeszcze rozpoczęta, nie należałoby jej rozpoczynać”.

W Harbinie istniała polska misja katolicka i dwie parafie. Jedną z nich, św. Jozafata, zorganizował i kierował bł. Antoni Leszczewicz. Istniał sierociniec dla chłopców, nazwany niższym seminarium św. Karola, i dwie szkoły dla dziewcząt, prowadzone przez siostry franciszkanki misjonarki Maryi i urszulanki. Jako nowy ordynariusz, natrafił na wielkie trudności w zorganizowaniu swojej pracy. Wszyscy byli mu przeciwni, brakowało pieniędzy, a przede wszystkim nie otrzymywał odpowiedzi na swoje pisma ani oczekiwanych dyrektyw z Rzymu. 3 sierpnia 1929 r. odnowił śluby na ręce proboszcza ks. Władysława Ostrowskiego, a rok później złożył śluby wieczyste wobec wikariusza apostolskiego Mandżurii, A. Tondic, w Liao Lang.

Pod koniec 1929 r. otwarto internat dla 30 rosyjskich chłopców. Były to sieroty z terenów nadgranicznych, które straciły rodziców w walkach z bandami sowieckimi, które przeszły granice i zaatakowały mieszkańców. Sierociniec ten przekształcił się z czasem w Liceum św. Mikołaja. Wychowankowie byli prawosławni, personel szkoły także.

Siostry również prowadziły dwa zakłady wychowawcze dla dziewcząt rosyjskich. Ordynariusz utrzymywał zakłady z funduszy Stolicy Apostolskiej. Początkowo misja obejmowała całe Chiny, a po utworzeniu cesarstwa Madżukuo w 1932 r., pod władzą ks. Abrantowicza pozostał tylko ten teren. Przejścia na katolicyzm zdarzały się rzadko. Pod koniec działalności misji w 1948 r. liczba wiernych nie przekraczała 500 osób. W latach 1930-32 ks. Abrantowicz pełnił też funkcję ordynariusza łacińskiego. W latach 1931-1945 misja wydawała pismo „Katoliczeskij Wiestnik”, jako miesięcznik, w nakładzie 500 egzemplarzy.

W 1934 r. ks. Abrantowicz udał się do Rzymu, aby zdać sprawozdanie ze swojej pięcioletniej działalności. Pius XI wyraził zgodę na otwarcie w Harbinie mariańskiego domu zakonnego wschodniego obrządku. Wkrótce zamieszkało tam trzech kapłanów i czterech braci zakonnych. W 1937 r. został otwarty nowicjat.

W kwietniu 1939 r. ordynariusz udał się ponownie do Rzymu ad limina. Odbył kurację w Vichy i uczestniczył w kapitule generalnej Zgromadzenia. W sierpniu przybył do Polski. Odwiedził marianów w Warszawie, Kownie, Rydze i Wilnie, oraz najbliższych krewnych w Nowogródku. Tu, 1 września 1939 r., zastał go wybuch II wojny światowej. Usiłował przedostać się do Rzymu. Na początku października był we Lwowie i odwiedził metropolitę Szeptyckiego, abpa Józefa Slipyja i bpa Mikołaja Czarneckiego. Tam też zachorował i leżał w szpitalu przy ul. Ks. P. Skargi. Po błyskawicznym zajęciu wschodnich terenów przez wojska radzieckie opuścił szpital i 19 października wraz z drugim księdzem, przez Rawę Ruską, dotarł do Uchnowa. Tu zatrzymali się na noc w gospodzie. 21 października towarzysz przeszedł przez rzekę Sułukiję, jego zaś dwaj opłaceni ludzie przeprowadzili suchą nogą na stronę niemiecką. Został zauważony przez Niemców, którzy zmusili go do powrotu i zgłoszenia się do sowieckiej straży granicznej. 22 października został aresztowany i przekazany NKWD we Lwowie. Jego towarzysz, nie doczekawszy się go, powrócił na wschodnią stronę i narażając własne bezpieczeństwo, poszukiwał go we Lwowie, po czym ponownie przeszedł na stronę niemiecką z przekonaniem, że ks. Abrantowicz został wydany.

Śledztwo rozpoczęło się od zarzucenia o. Fabianowi, że jednej nocy przekroczył dwukrotnie nielegalnie granicę pomiędzy ZSRR a Niemcami, najpierw na stronę niemiecką, a potem z powrotem. Początkowo ks. Abrantowicz był przekonany, że łatwo wyjaśni śledczemu całe zajście, tym bardziej, że przecież sam się zgłosił do radzieckich strażników. Ale szybko się przekonał, że jest w błędzie. Zastrzegł jednak w protokóle, że „czuje się winnym przekroczenia granicy na stronę polską”, a nie na niemiecką. 13 listopada zarzucono mu, że „przybył do Polski z Japonii ze specjalnymi zadaniami szpiegowskimi”. Odrzucał zdecydowanie to oskarżenie, ale podpisał je. Na śledztwie 21 grudnia zeznał, że „wybrał czynną walkę przeciwko władzy sowieckiej, ponieważ należąc do katolickiego zgromadzenia zakonnego, nie wierzył w możliwość zbudowania społeczeństwa sowieckiego nie tylko w Rosji, ale i w jakimkolwiek innym kraju”. Podpisał to o godzinie 5 rano po całonocnym śledztwie. Następnej nocy zeznawał, że od marca 1918 r. „popierał politykę przyłączenia Białorusi do Polski, że w 1919 r. usiłował wyrwać masy ludu białoruskiego spod wpływów partii komunistyczno-bolszewickiej, że przemawiał przeciwko komunizmowi, przyjmując w 1921 r. obywatelstwo polskie, że założył Zjednoczenie Chrześcijańsko-Białoruskie”. Na pytania dotyczące jego pracy w Chinach opowiedział najpierw, jakie były jego prawdziwe zadania. Potem jednakże podpisał stwierdzenie, że cała jego działalność polegała na zwalczaniu słowem i drukiem komunizmu i Związku Radzieckiego.

W styczniu 1941 r. ks. Abrantowicz został przewieziony do Moskwy na Butyrki. Tu 22 maja przedstawiono mu akt oskarżenia. W odpowiedzi na nie oświadczył: „Stosowany wobec mnie we Lwowie nacisk fizyczny [tortury] czyni całe śledztwo nieważnym, ale ja wyszedłem na winnego, ponieważ podpisałem zeznania, wcale ich nie czytając, lub mówiłem pod przymusem, zwłaszcza od 19 grudnia do końca roku 1939”. Dalej stwierdza: „Nie współpracowałem w żaden sposób ze służbami tajnymi i nie należałem do żadnej organizacji.”

Śledztwo przedłużano, „aby całkowicie wyjaśnić działalność oskarżonego za granicą, ustalić siatkę agentów antysowieckich wśród jego znajomych katolików i ujawnić sposoby działania Watykanu przeciwko ZSRR”. Do zwerbowanych przez o. Fabiana „agentów” zaliczono dwóch młodych zakonników, których zabrał ze sobą z Harbina do Rzymu na studia. Ojciec Fabian napisał wiele oświadczeń, w których wyjaśniał swoją działalność na tle dziejów i aktywności Kościoła, uważając, że sądzący go ludzie są w niewiedzy i jeżeli poznają te fakty, to inaczej będą oceniać jego postępowanie. W zakończeniu śledztwa napisano, że oskarżony „nie poczuwa się do winy i zastrzega sobie prawo do dalszych wyjaśnień na piśmie…”

Dnia 23 września 1942 r. specjalna komórka NKWD skazała ks. Abrantowicza na 10 lat ciężkiej pracy w łagrach. Sędzia dopisał w decyzji, że ma to być łagier koło Karagandy. Skazany nigdy tam nie dojechał. Nie wiadomo, dlaczego przebywał nadal w więzieniu na Butyrkach. Tam zmarł 2 stycznia 1946 r. Sąd Najwyższy Federacji Rosyjskiej zrehabilitował ks. Abrantowicza 24 października 1992 r.

Dnia 31 maja 2003 roku w Wyższym Seminarium Duchownym Maryi Królowej Apostołów w Sankt-Petersburgu w Rosji J. E. ks. abp Tadeusz Kondrusiewicz, metropolita Moskwy, oficjalnie otworzył proces męczenników pomordowanych przez władze komunistyczne Związku Radzieckiego. Wśród kandydatów na ołtarze jest także archimandryta Fabian Abrantowicz.

Zachęcamy do upraszania łask za wstawiennictwem archimandryty Fabiana. Wiadomości o uzdrowieniach czy innych łaskach, otrzymanych od Boga za wstawiennictwem archimandryty Abrantowicza prosimy kierować pod adresem:

Ks. Bronislaw Czaplicki
1 Krasnoarmeyskaya, d. 11
St. Petersburg 198005
RUSSIA