USA, Stockbridge

Dodano: 09.09.2015

USA, Stockbridge, Mass.: zmarł Brat Charles Frederick Wells Jr. MIC

„Walcząc z chorobą nowotworową, skup uwagę na życiu w Chrystusie”

W roku śmierci br.  Freda Wells’a mijało 6. dekad od chwili gdy doświadczył osobistego nawrócenia, które ostatecznie zaprowadziło go do Zgromadzenia Księży Marianów, aby służyć w nim Chrystusowi i Kościołowi. Tę wspólnotę br. Fred nazywał swoim domem, a Zgromadzenie – swoją rodziną.

Brat Fred mówił, że była to boska interwencja, która przemieniła jego życie świeckie na życie zakonne. Posługa marianów oraz odkrycie u niego choroby nowotworowej skłoniły go wówczas do ponownego przeanalizowania swojego życia i wiary.

W 1949 r., po demobilizacji i uzyskaniu wykształcenia z zakresu biznesu, ów 23-latek był całkowicie pochłonięty życiem świeckim. Czując się niegodnym duchowo, przestał chodzić do kościoła. Pięć lat później, po przeanalizowaniu kierunku swojej drogi życia, księgowy z Richmond, Va., znalazł się w konfesjonale i zaczął codziennie chodzić na Mszę św. Wkrótce potem został poproszony, aby nauczać katechizmu i śpiewać w parafialnym chórze.

Gdy wyraził pragnienie lepszego służenia Bogu i Kościołowi, jego proboszcz zachęcił go do rozważenia możliwość zostania bratem zakonnym. Fred ostatecznie utwierdził się w swoim powołaniu dopiero latem 1954 roku, gdy otrzymał Marian Helper Bulletin [Biuletyn Pomocników Mariańskich] (obecna nazwa Marian Helper).

Marian Helper Bulletin sprawił,” oświadczył br. Fred, „iż poczułem jak gdyby Bóg mówił do mnie.”

Mówiąc o pracy marianów, br. Fred podkreślał, że jej szczególną cechą był ogólnoświatowy zasięg prac Zgromadzenia, a jego osobiście pociągało oddanie i nabożeństwo marianów do Matki Najświętszej. „Zgromadzenie Księży Marianów to unikalna wspólnota,” mawiał br. Fred. „Ważnym jest wykorzystać talenty udzielone nam przez Pana Boga, ale daleko bardziej ważnym jest służenie Jemu na wielorakie sposoby.”

Posługa br. Freda dla Zgromadzenia obejmowała pracę w Waszyngtonie na urzędzie przełożonego i ekonoma domu oraz na stanowisku księgowego w centrum SPM i doradcy duchowego. Dużo pracował wśród dzieci i więźniów, uczył katechizmu, był radnym prowincjalnym, oraz angażował się w formację młodych członków wspólnoty i dzielił swoim talentem muzycznym we wspólnocie domowej w Stockbridge.

Po wykryciu u niego w 1998 r. choroby nowotworowej, br. Fred poddał się uciążliwej kuracji rentgenowej, a następnie chemicznej.

„Spostrzegłem moją chorobę jako swoiste błogosławieństwo,” wyjaśniał, ponieważ nowotwór został wykryty podczas niezależnego zabiegu chirurgicznego. Powtarzał za swoim chirurgiem, że w chorobie nowotworowej nie chodzi o śmierć tylko o życie. Mówił wtedy, że się bardzo zmienił. Bo gdy u kogoś wykrywa się poważną chorobę, ta osoba zaczyna bardziej cieszyć się życiem i staje się ono bardziej skupione. Wiara i ufność w Jezusa stają się mocniejsze. Uważał także, że na nieszczęście osoby nie mające kłopotów lub problemów zdrowotnych, często nie myślą o Bogu.

„Cierpienie jest rodzajem męki Chrystusa. Do uprzywilejowanych należą osoby, które dostąpiły udziału w tym cierpieniu. Zwalczając cierpienie, nie doznaje się jego owoców,” oświadczył. „Pan Bóg nie zsyła przeciwności losu, ale kiedy one się zdarzają, On poddaje je pod twoją rozwagę. Jestem teraz o wiele bardziej tolerancyjny dla innych i siebie.”

Inne aktualności

2018-03-09T17:19:15+00:00