Watykan

Dodano: 11.11.2008

Radio Watykańskie: rozmowa z ks. Prowincjałem P. Naumowiczem MIC

Zgromadzenia Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia NMP rozpoczyna Rok Jubileuszowy 100-lecia Odrodzenia i Reformy. O obchodach roku jubileuszowego z ks. Pawłem Naumowiczem MIC, przełożonym prowincji Opatrzności Bożej, rozmawia ks. Józef Polak SJ.

Z czym wiąże się jubileusz odrodzenia i reformy?
Jubileusz, który rozpoczynamy, jest dla nas pięknym przejściem od dziękczynienia za beatyfikację o. Stanisława Papczyńskiego, czyli od ostatniego roku, do kolejnego, w którym obchodzić będziemy 100. rocznicę odnowienia, które dokonało się dzięki bł. Jerzemu Matulaitisowi-Matulewiczowi.

Co przyniósł kończący się rok dziękczynienia za beatyfikację o. Papczyńskiego?
Rozpoczynając przygotowania do beatyfikacji, a potem przeżywając już samą uroczystość beatyfikacyjną, patrzyliśmy głównie na to, dlaczego Pan Bóg odkładał ją aż 300 lat i mogła nastąpić dopiero teraz. Zastanawialiśmy się, co Bóg chce przez o. Papczyńskiego powiedzieć światu. Jednak z czasem coraz bardziej dochodziliśmy do przekonania, że Bóg chce przede wszystkim powiedzieć coś nam, marianom, tzn. następcom i kontynuatorom dzieła o. Papczyńskiego. I rzeczywiście, w ostatnich dwóch-trzech latach odkryliśmy niezmiernie wiele. Najpierw przyjęliśmy o. Papczyńskiego jako naszego ojca, jako tego, który nas założył i zapoczątkował to dzieło. Nie tylko odnowiliśmy, ale wielu z nas nawiązało relację z o. Stanisławem jako założycielem i naszym prekursorem. Ponadto, zobaczyliśmy nasz charyzmat, przede wszystkim jako zagłębianie się w Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny, w tym misterium, które dokonało się dzięki krzyżowi Jezusa Chrystusa. To misterium objawia nam też miłość Boga, to, że Bóg od początku nas wybrał, przeznaczył i powołał do świętości. To przesłanie dla nas. Teraz patrzymy, jak tą prawdą zapalić nas samych i jak zapalać innych.

Kolejny krok na tej drodze to właśnie jubileusz…
Tak. Jubileusz jest wspaniałym przejściem dalej. Nawiązuje on przede wszystkim do o. Matulewicza, jako że w 1909 r., z różnych przyczyn historycznych, pozostał tylko jeden marianin, o. Wincenty Sękowski. Wtedy zgłosił się ks. Jerzy Matulewicz z diecezji kieleckiej, który postanowił wstąpić do zgromadzenia, a następnie dał mu nowy początek.

Refleksja wokół postaci odnowiciela to też pytanie o konkretne owoce jego dzieła. Co wniósł w zgromadzenie o. Matulewicz?
Nazywamy go przede wszystkim odnowicielem lub reformatorem. Niektórzy chcieli wręcz nazywać go współzałożycielem albo nowym założycielem marianów. Z samych tych nazw widać, że wniósł bardzo wiele: przede wszystkim otwarcie na Kościół u początku XX w. Nieustannie mówił, że wszystko mamy robić w Kościele, przez Kościół i dla Kościoła, w łączności z hierarchią, z najuboższymi, którzy też są częścią Kościoła. Kiedy był biskupem w Wilnie i Litwini uważali, że ich zdradza, będąc zbyt polskim, a Polacy – że jest zbyt litewski, wtedy on sam mówił: Moją partią jest Kościół. To z pewnością jeden aspekt – Kościół. Powiedział też, że dewizą marianów ma być: Pro Christo et Ecclesia (Dla Chrystusa i Kościoła). Poza tym to, co wniósł nowego, to z pewnością ogromne zaangażowanie ludzi świeckich w ewangelizację oraz próba kształcenia wszystkich i posyłania wszędzie z Dobrą Nowiną o Jezusie Chrystusie. Bracia zakonni, którzy nie posiadali zakonnego stroju, mieli iść wszędzie tam, gdzie nie wpuszczono by księdza. Ale księżom marianom mówił: Idźcie w stroju, bez stroju, w habicie czy koloratce, czy zupełnie na świecko, obyście tylko weszli, obyście zwiastowali Jezusa Chrystusa.

Jakie wydarzenia będą towarzyszyć jubileuszowi?
Pójdziemy w kierunku pogłębienia tego, co wprowadził o. Matulewicz, a co my dzisiaj mamy wprowadzać. Widzimy go jako odnowiciela, po 100 latach patrzymy, jaka teraz odnowa potrzebna jest zgromadzeniu i Kościołowi. Chcemy się nad tym pochylić na specjalnym sympozjum, które odbędzie się w Licheniu pod koniec maja. Chcemy też wychwalać Boga za o. Matulewicza, za o. Papczyńskiego, za całą historię zgromadzenia. Będzie to miało miejsce m.in. na Mariankach – pod koniec maja, na Litwie – w lipcu, a także w innych miejscach – naszych parafiach i gdziekolwiek jesteśmy.

Zakończyliście w Rzymie konwent generalny zgromadzania. To daje perspektywę, określa obecny stan, naznacza cele. Jednym z nich jest rozwijanie waszej misji na Mindanao. Była ona darem zgromadzenia za beatyfikację o. Papczyńskiego. Jak się rozwija?
Obecnie na Mindanao, w Cagayan de Oro, gdzie powstaje sanktuarium Bożego Miłosierdzia, są dwaj nasi współbracia, trzeci jest w Manili. Kolejni przygotowują się do wyjazdu. Sanktuarium Miłosierdzia Bożego wpisuje się w znaki czasu, które jako marianie odkryliśmy, w sposób szczególny w Stanach Zjednoczonych, ale również w Polsce. Takim znakiem czasu była potrzeba głoszenia Miłosierdzia Bożego i udzielania go poprzez słowo i sakramenty. Stąd właśnie sanktuarium. Ale odkrywamy też, że Miłosierdzie Boże czerpie z misterium paschalnego Chrystusa, czyli z tej samej tajemnicy, z której wypływa Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny. A zatem misterium Bożego Miłosierdzia, głoszenie go, zwiastowanie, działanie w nim weszło na stałe w nasze zgromadzenie. Stąd zaproszenie z Filipin było bardzo konkretne, abyśmy to sanktuarium objęli, prowadzili i rozwijali.

Tekst rozmowy pochodzi
www.radiovaticana.org

Inne aktualności

2018-03-04T15:50:45+00:00