Kamerun, Atok

Dodano: 09.03.2010

Kamerun, Atok: Dzień Chorych

Tegoroczny Dzień Chorych nie mógł być organizowany 11 lutego we wspomnienie Matki Bożej z Lourdes w łączności z całym Kościołem, gdyż zajęci byliśmy duszpasterskim programem młodzieży. Organizowaliśmy dla nich pieszą pielgrzymkę do Maryjnego Sanktuarium w Nguelemendouka. Dzień Chorych przenieśliśmy na termin późniejszy – 9 marca 2010 r.

Od rana zwoziliśmy chorych z odległych wiosek. Wszyscy czekali pod domami, by ich zabrać do Kościoła. Każdy z nas zrobił dwa kursy. Niektórych z pobliskich domów przyniesiono na wiklinowych fotelach lub przywieziono w taczkach. Pomagała nam owocnie s. Gracjana ze Zgromadzenia Sióstr Opatrzności Bożej, która także jeździła po chorych, ale przede wszystkim spotkała się z każdym z nich, obejrzała ich rany, kalectwo, wysłuchała opowiadań i skarg o cierpieniu. Każdego pocieszyła, wielu dała parę niezbędnych leków, innych ukazała nam w ich ciężkim stanie, by szukać dla nich pomocy. Razem przybyło 120 chorych. Wielu nosiliśmy na rękach, bo nie mają jeszcze wózków inwalidzkich; było paru niewidomych, dwaj epileptycy, dziecko z porażeniem mózgu, młodzieńcy sparaliżowani, wielu starców z różnymi dolegliwościami, ktoś z przesadną opuchlizną na nogach, paru chorych na AIDS, dziecko z zespołem Downa i wielu zmęczonych ciężką pracą, wysuszonych z biedy i głodu. Misja w tym dniu stała się jakby szpitalem, w którym można było ujrzeć prawie wszystkie przypadki biedy i choroby.

Pracownicy misji zajęli się przygotowaniem zaplecza. Dostarczyli wody do picia. Trzy kobiety nagotowały dwa 50-litrowe ganki ryżu i makaronu, zrobiły trzeci garnek sosu z orzeszków arachidowych okraszonego rybami. Służba liturgiczna przygotowała kościół. Przyszło kilku chórzystów, by upiększyć liturgię śpiewami.

Celebrację w Sanktuarium rozpoczęliśmy odmawiając koronkę do Bożego Miłosierdzia. Zaprosiliśmy, aby przez tę modlitwę chorzy włączyli się w cierpienie Chrystusa i przedstawili swoje intencje. Koronka była śpiewana, przeplatana po każdej dziesiątce pieśniami wielkopostnymi, na koniec wszyscy zaśpiewali pieśń „Jezu ufam Tobie”.

Następnie była Msza św, której przewodniczył ks. Krzysztof Pazio MIC, zaś homilię wygłosił ks. Franciszek Filipiec MIC ukazując wartość cierpienia złączonego z cierpieniem Chrystusa oraz przekazując posłanie Ojca Świętego Benedykta XVI na 18. Światowy Dzień Chorych, obejmujące wszystkich chorych, cierpiących, płaczących, opuszczonych, aby odnaleźli nadzieję w Chrystusie i razem z nim zbawiali świat. Wspomniał także niezapomniane Orędzie do Chorych Ojca Św. Jana Pawła II, który apelował do nich we włoskim sanktuarium Clevalenza, aby oddali mu swoje cierpienia i ofiarowali je Chrystusowi w Eucharystii, którą sprawował. Chrystus ofiaruje je Ojcu Niebieskiemu o pokój na ziemi, jedność dzieci Bożych, oraz nawrócenie grzeszników, aby przyjęli przebaczenie i miłość miłosierną.

Po Mszy św. była adoracja, w której każdy z chorych szukał swego miejsca, aby spotkać się osobiście z Chrystusem obecnym w Eucharystii. Wzruszające było to, jak wielu kalekich i słabych, trzęsących się, klęczało przed Najświętszym Sakramentem, by wyprosić dla siebie miłosierdzie. Inni w ciszy siedzieli lub stali opierając się na kijach, bo nie mieli innych środków do wsparcia. W czasie adoracji była śpiewana litania do Miłosierdzia Bożego.

Po adoracji było osobiste błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem każdego z chorych. Szli procesyjnie przez kościół, stawali przed monstrancją, a ks. Krzysztof błogosławiąc nachylał nad każdym mostrancję, robił znak krzyża, a oni się żegnali na znak przyjęcia krzyża Chrystusa i uczestniczenia w nim przez swoje cierpienie. Na zakończenie liturgii podarowaliśmy każdemu choremu różaniec. Uroczyście je poświęciliśmy i odmówiliśmy razem cząstkę różańca prosząc Maryję, Matkę Bolesną, aby wstawiała się za każdym chorym i cierpiącym.

Wychodzenie z kościoła stało się niejako maryjną procesją, bo taka duża liczba chorych opuszczała świątynię prawie przez kwadrans. W tym czasie śpiewane były pieśni maryjne i chorzy, chcąc jakby zostać jeszcze w świątyni, zatrzymywali się przed maryjną statuą lub obrazem.

Na koniec zaprosiliśmy chorych do sali, gdzie mogli zjeść posiłek i nieco odpocząć. Niektórzy bardziej zdrowi poszli jeszcze obejrzeć Drogę Krzyżową w terenie. Potem zawoziliśmy ich do domów aż do wieczora.

Dzień ten był też dla nas wezwaniem, bo widząc tak wiele osób chorych wzruszamy się i szukamy dla nich pomocy, by tam gdzie można ulżyć w cierpieniu, przynieść trochę pociechy i nadziei.


ks. Franciszek Filipiec MIC

Inne aktualności

2018-03-05T16:28:25+00:00