Polska, Licheń

Dodano: 20.07.2010

Polska, Licheń: “Pakistan potrzebuje chusty św. Weroniki”

Biskup pakistańskiej diecezji Faisalabad Joseph Coutts gościł w minioną niedzielę w sanktuarium maryjnym w Licheniu. Wizyta Jego Ekscelencji związana była z kampanią „Pakistan potrzebuje chusty św. Weroniki”. Z ks. biskupem spotkali się dziennikarze. Oto zapis rozmowy:

Jaka jest sytuacja chrześcijan w Pakistanie?
Jeśli chodzi o sytuację to niestety, tak jak to ma miejsce w Iraku, podobnie jest w Pakistanie. Wywiera na nią wpływ obecność wojska amerykańskiego i NATO. Jak wiemy, Bin Laden nie jest „produktem” Afganistanu czy Pakistanu, tylko został przywieziony z Arabii Saudyjskiej. Kiedy komuniści walczyli w Afganistanie to Amerykanie, chcąc sobie zapewnić spokój, stworzyli bojówki, które walczyły z niewiernymi komunistami. Kiedy ci ostatni odeszli, pojawił się nowy wróg, czyli zachód. Dziś chrześcijanie zbierają odwet za to, co robią wojska amerykańskie i NATO. Drugim problemem jest pojawianie się ataków na chrześcijan; wcześniej w miejscach modlitwy nie było ataków. W ostatnim czasie została napadnięta miejscowość zamieszkała przez chrześcijan, gdzie ośmioro z nich zostało spalonych żywcem. Od paru lat przed kościołami w Pakistanie mamy policję, czy to na święta Bożego Narodzenia, czy na Wielkanoc, a także podczas każdej celebry. Kiedykolwiek jest zebranie modlitewne, policja prosi o powiadomienie i daje nam wtedy ochronę. Nowy problem, z którym walczymy, to prawo przeciwko bluźnierstwu. Samo prawo nie jest problemem, ale jego nadużywanie już tak. Sama pogłoska o profanacji Koranu daje pretekst do agresji i samosądu. Trzeba wiedzieć, że jeśli ktoś źle mówi także o Jezusie to też będzie miał kłopoty, bowiem Koran mówi o Jezusie jako Proroku, który czynił cuda i uzdrawiał. Prawo przeciw bluźnierstwu jest często nadużywane i dochodzi do morderstw, nim sprawa znajdzie się w sądzie.

Mówiąc o sytuacji w Pakistanie trzeba zwracać uwagę na tło. Czy ksiądz biskup nie ma wrażenia, że wielka polityka popsuła stosunki dwóch wyznań w Pakistanie?
To jest kompleks problemów. Dyktator wojskowy, który panował w Pakistanie, kiedy chciał umocnić swoją władzę, sięgał do radykalnych grup; wtedy to je wzmacniało. Irak – zauważmy, co tam się dzieje: sytuacja nie jest lepsza, demokracja nie jest w tym wypadku pomocą. W Mosulu przed konfliktem w mieście żyło 10 tysięcy chrześcijan, a dziś jest ich zaledwie 500. Mamy ten problem w samym Pakistanie: czy idziemy w kierunku kraju nowoczesnego i tolerancyjnego, czy stajemy się krajem islamskim, gdzie poza islamem nie ma miejsca na żadną inną religię? Niemuzułmanie w kraju muzułmańskim nigdy nie będą pełnoprawnymi obywatelami. W rozumieniu zachodnim chrześcijanie wcale nie są grupą chronioną, a miejscowe władze wykazują łaskę, że pozwalają żyć chrześcijanom w Pakistanie. Muzułmanie nakładają też specjalny, dodatkowy podatek dla niewiernych. W teorii mamy tolerancję, realia są zupełnie inne.

Jednym z zadań kościoła jest ewangelizacja, na tym terenie jest chyba o to bardzo trudno?
Ewangelizujemy poprzez dawanie świadectwa, przyjmujemy biednych muzułmanów do naszych katolickich szkół. Jesteśmy jak Jezus, przyjmujemy i pomagamy wszystkim. Przez to świadectwo staramy się pokazywać dobro. Jeśli muzułmanin sam doświadczy naszego stylu życia, najprawdopodobniej później nie będzie on strzelał do chrześcijan. To jest droga ewangelizacji poprzez świadectwo.

Czemu ma służyć wizyta ks. biskupa w Polsce?
Powodem mojego przyjazdu do Polski jest zaproszenie przez dzieło „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”. Mój przyjazd ma pokazać temu małemu Kościołowi w Pakistanie, że nie są sami i że jest ktoś, kto się za nas modli. Dla takich Kościołów, jak ten w Pakistanie, dziś jedną z najważniejszych rzeczy jest solidarność i poczucie więzi.

Jak wygląda sprawa przyjazdu do Pakistanu nowych misjonarzy. Czy rząd robi w tej kwestii jakieś trudności?
Do Pakistanu nie może wjechać dziś żaden nowy misjonarz. Jeśli ktoś jest chory, albo umiera z misjonarzy pracujących w Pakistanie, wtedy dopiero może zastąpić go ktoś z zewnątrz. Nie ma możliwości dostania się nowych misjonarzy. Władze regulują tę kwestię bardzo skrupulatnie. Wszystko odbywa się na podstawie dyrektywy rządu Pakistanu. Mówiliśmy o prawie przeciw bluźnierstwu, które dziś prowadzi do wielu nadużyć.

Czy oprócz nacisków na rząd nie potrzeba nacisków oddolnych np. w formie pisania listów?
Mamy taką komisję Iustitia et Pax, która zbiera tysiące podpisów. Na stronach internetowych „Pomocy Kościołowi w Potrzebie” można także podpisać petycję o zniesienie tego prawa. Trzeba tylko mocno podkreślić – rząd Pakistanu nie prześladuje Kościoła, to są te grupy ekstremistyczne pozostałe po przeniesieniu Bin Ladena do Pakistanu. Pakistańska Komisja Human Rights Watch, gdzie w większości zasiadają muzułmanie, także wspiera kwestię zniesienia tego prawa. Jej członkowie zgadzają się, że to jest złe prawo. Wielu intelektualistów pakistańskich mówi, że to prawo jest złe. Z dumą muszę podkreślić, że w Pakistanie jesteśmy małym Kościołem, ale nie milczącym, mamy swój głos. Dzięki takim wizytom, jak ta, w Polsce, mamy nowe efekty naszej pracy. Komisja Europejska przesłała notę dyplomatyczną do rządu pakistańskiego, w której postuluje zniesienie prawa przeciw bluźnierstwu.

Czy restrykcje wobec osób oskarżonych o przestępstwo wynikające z prawa przeciw bluźnierstwu dotykają tylko chrześcijan?
Nie, to prawo jest dla wszystkich, samosądy spotykają także muzułmanów i oni też padają ofiarami takich pomówień. W latach od 1986 do 2009 r. w więzieniach z tytułu pogwałcenia tego prawa przebywało 119. chrześcijan. W tym samym czasie restrykcje spotkały także 444. muzułmanów. Czasami w procesach udaje się udowodnić, że oskarżenie było fałszywe, jednak prawo jest tam powolne, do procesu czasami dochodzi po 4-5. latach od oskarżenia.

Oprac. na podstawie materiałów
Biura Prasowego
Sanktuarium Maryjnego w Licheniu

Inne aktualności

2018-03-05T17:24:47+00:00