Bracia i siostry, to wielki przywilej móc dziś przemawiać do was w Kaplicy Objawień, w miejscu, gdzie Matka Boża ukazała się trzem pastuszkom. Jest to również miejsce, gdzie miał miejsce cud słońca. Dzisiaj rano spacerowaliśmy tu w deszczu i ktoś powiedział, że byłoby miło, gdybyśmy dzisiaj ponownie doświadczyli cudu słońca.
Moje powołanie jest bardzo związane z Matką Bożą Fatimską i trzema pastuszkami. Podczas studiów uniwersyteckich bardzo potrzebowałem głębszego nawrócenia się do wiary mojej młodości, mojego dzieciństwa. Moja mama często dawała mi książki i broszury, aby zainspirować mnie do powrotu do tej wiary, ale byłem bardzo uparty.
Pewnego dnia dała mi jednak małą broszurę o trójce dzieci z Fatimy i objawieniach Matki Bożej Fatimskiej. Byłem głęboko poruszony poświęceniem tych małych dzieci, ich cierpieniami i modlitwami, co zainspirowało mnie do powrotu do wiary. Kiedy zacząłem ponownie głębiej praktykować swoją wiarę, dzięki książkom i czasopismom odkryłem nasze Zgromadzenie mariańskie w Stanach Zjednoczonych i zacząłem pisać do duszpasterza powołań. Było to w 1985 roku.
W tamtym czasie korespondowałem z nim, a potem miałem okazję przyjechać do Fatimy i odwiedzić sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej, ale wciąż nie spotkałem osobiście żadnego członka Zgromadzenia Marianów w Stanach Zjednoczonych. Duszpasterz powołań napisał do mnie list, w którym zasugerował, że kiedy pojadę do Fatimy, powinienem spróbować znaleźć dom zakonny naszego Zgromadzenia. Tak też zrobiłem.
W tamtym czasie nie mieliśmy hotelu. Mieliśmy mały pensjonat o nazwie Pensão São Paulo, dom zakonny i seminarium niższe. Spotkałam tam ks. Jose Morais’a marianina, który już nie żyje, i rozmawiałem z nim. Powiedziałem mu, że piszę do marianów w Stanach Zjednoczonych i myślę o wstąpieniu do nich, a on zapytał mnie, ile mam lat. Odpowiedziałem, że 24. Powiedział, że 24 lata to idealny wiek. 23 lata to za wcześnie. 25 lat to za późno. Wstąp teraz powiedział. Sądzę, że mówił tak każdemu kandydatowi do Zgromadzenia, niezależnie od wieku.
Ale otrzymałem wielką łaskę tutaj, w Fatimie. Miałem wątpliwości co do mojego powołania, i jak wszystko się potoczy. Może Pan Bóg wyśle mnie za granicę i będę musiał mówić w obcym języku, a ja nie będę umiał w nim mówić i nikt nie będzie wiedział, o co chodzi. Ale Pan usunął moje obawy i wątpliwości, wróciłem do Stanów Zjednoczonych i wstąpiłem do naszego Zgromadzenia.
Kiedy podczas tej konwentu zastanawiamy się nad powołaniami, myślę, że dobrze jest, abyśmy wszyscy zastanowili się nad naszym indywidualnym powołaniem od Pana, ponieważ każdy ma osobiste powołanie. Powinniśmy również zastanowić się nad naszą odpowiedzią. Jak odpowiadamy na to wezwanie? Pan bowiem nie powołuje nas tylko raz w życiu, a my nie odpowiadamy tylko raz. Pan wzywa nas każdego dnia, zwłaszcza tych z nas, którzy są zakonnikami. Każdego dnia naszego życia zakonnego Pan nas wzywa i oczekuje naszej odpowiedzi każdego dnia naszego zakonnego życia.
W dzisiejszej Ewangelii usłyszeliśmy o wezwaniu Matki Bożej, wezwaniu Maryi, która była otwarta na to wezwanie. Powiedziała: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”. Maryja jest więc dla nas wzorem. Może nas zainspirować do oddania naszego życia Panu, Jego planowi wobec nas. Fatima przypomina nam również o nawiedzeniu Matki Bożej. Przybyła tu, aby nawiedzić pasterzy, a poprzez nich nawiedziła świat, aby nas wszystkich zachęcić. W ewangelii o nawiedzeniu Maryja przyniosła obecność Jezusa do tej sceny z jej kuzynką Elżbietą, a wszyscy w tej scenie zostali przemienieni, ponieważ Jezus był tam obecny wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym i radością. I to jest naprawdę nasze powołanie, aby iść w świat, aby przynosić obecność Jezusa do świata i świat przemieniać – ponieważ sami nie możemy nic zrobić bez obecności Jezusa. Chcemy więc głosić Jezusa poprzez sposób, w jaki żyjemy. Chcemy żyć w społeczności. Chcemy żyć w naszej posłudze. Chcemy żyć w naszej modlitwie. Chcemy być przemienieni przez obecność Jezusa w naszym życiu.
Chcemy wielbić Pana tak jak Matka Boża i chcemy być przepełnieni radością i nadzieją, tak jak Maryja. Żyjąc naszym powołaniem, prośmy więc o łaskę, abyśmy byli coraz bardziej autentyczni w naszym powołaniu. A jeśli tak uczynimy, z pewnością Pan przyśle nam innych, aby żyli z nami, żyli naszym charyzmatem i głosili Jezusa światu. Amen.





