Ojciec Tadeusz Białowieski (1750 – 1832)
„Który przeprowadził marianów przez Morze Czerwone”.

Od XVIII wieku władze kościelne kategorycznie zakazywały pochówku zmarłych wewnątrz kościołów. Prawo przewidywało wyjątki dla biskupów, fundatorów kościoła i zakonu oraz dla kapłanów niezwykle zasłużonych w sprawach Kościoła, duszpasterstwa i zmarłych w opinii świętości. W kościele Wieczerzy Pańskiej w Górze Kalwarii miejsce wiecznego odpoczynku znaleźli dwaj mariańscy kapłani: św. o. St. Papczyński i o. Tadeusz Białowieski. Sprawa o. Stanisława jest zrozumiała: założyciel zakonu, pisarz, asceta, świątobliwy kapłan. Nawet zakony z Góry Kalwarii uważając, że Wieczernik jest zbyt skromnym kościołem proponowali pogrzebanie ciała o. Stanisława w bardziej prestiżowym kościele: u pijarów lub dominikanów, ale marianie nie ulegli. Natomiast niezrozumieniem u niektórych osób było pochowanie ojca Białowieskiego w Wieczerniku i to u stóp samego ołtarza.

Od XVIII wieku władze kościelne kategorycznie zakazywały pochówku zmarłych wewnątrz kościołów. Prawo przewidywało wyjątki dla biskupów, fundatorów kościoła i zakonu oraz dla kapłanów niezwykle zasłużonych w sprawach Kościoła, duszpasterstwa i zmarłych w opinii świętości. W kościele Wieczerzy Pańskiej w Górze Kalwarii miejsce wiecznego odpoczynku znaleźli dwaj mariańscy kapłani: św. o. St. Papczyński i o. Tadeusz Białowieski. Sprawa o. Stanisława jest zrozumiała: założyciel zakonu, pisarz, asceta, świątobliwy kapłan. Nawet zakony z Góry Kalwarii uważając, że Wieczernik jest zbyt skromnym kościołem proponowali pogrzebanie ciała o. Stanisława w bardziej prestiżowym kościele: u pijarów lub dominikanów, ale marianie nie ulegli. Natomiast niezrozumieniem u niektórych osób było pochowanie ojca Białowieskiego w Wieczerniku i to u stóp samego ołtarza.

Współbracia z Wieczernika będąc przekonani o jego wyjątkowym życiu zakonnym i o jego świętości uważali, że jego grób powinien znajdować się w tej świątyni. Takie o nim zostawili świadectwo w „Albumie zmarłych”: „Dnia 30 kwietnia 1832 roku zakończył życie w opinii świętości ojciec Tadeusz Białowieski. Był wierny w zachowaniu karności zakonnej, która w tych trudnych czasach rozbiorów i wojen napoleońskich w klasztorach podupadła. Skarżył się do papieża na brak dyscypliny w klasztorach. Pochowany w Wieczerniku, w pobliżu grobu ojca Papczyńskiego, z drugiej strony Ołtarza”.

Jego współbracia urzeczeni tą ewangeliczną postacią kazali wykuć epitafium z napisem „zmarł w opinii świętości” i umieścić przy ołtarzu (w czasie remontu Wieczernika w 1965 r. przeniesiono je i umieszczono przy drzwiach wejściowych). Jeszcze wyraźniej o tej postaci mówi XIX-wieczny Album Mariampolensis, który podkreślał jego braterską delikatność, miłosierdzie, zachowanie obserwancji zakonnej, gorliwy udział we wspólnych modlitwach, przepiękną czystość obyczajów, pobożność i mądrość.

Ojcowie: T. Białowieski i S. Pórzycki to jakby dwie gwiazdy oświetlające mroki trudnej mariańskiej historii tego okresu. Były to dla marianów, dla Kościoła, dla zakonów czasy niezwykle trudne. Kontekst historyczny wyznaczały zabory, upadek Rzeczpospolitej, upadek wielu instytucji kościelnych, zakaz kontaktów ze Stolicą Apostolską, kasata nuncjatury i podział zakonów pomiędzy trzech zaborców oraz ich polityka antyzakonna. Sami marianie przechodzą głęboki kryzys: duchowy, liczebny, następuje stagnacja i depresja. Zablokowane studia, rekrutacja, nowicjaty. Padają gorzkie pytania u marianów, ale podobnie w innych zakonach, „co z nami będzie, jak przetrwać, co uratować”? O. Białowieski miał zaufanie w Opatrzność Bożą. Mówi o tym jego 11 zachowanych bogatych w treść listów kierowanych do współbraci oraz około 20 listów przesłanych do Stolicy Apo-stolskiej. Ale cofnijmy się do jego początkowej działalności1.

Wyświęcony w 1775 r. został skierowany do pracy w ważnej mariańskiej placówce w Raśnie, gdzie sprawował urząd kaznodziei i ekonoma. W 1775 r. bp inflancki Józef Kossakowski, członek Komisji Edukacji Narodowej przekazał marianom klasztor i kościół w Janowie (Jonava-lit.) na Litwie2. Posługując się marianami, chciał realizować swoje plany dotyczące kształcenia ludności północnej Litwy i Łotwy. Jak sam wyznał, „sprowadziłem kapłanów, księży marianów, dla podtrzymania kultu Bożego oraz nauczania w szkołach”3. W celu zorganizowania od podstaw tej fundacji przełożony generalny o. A. Ignatowski na jej przełożonego wyznaczył zaufanego i cenionego marianina o. T. Białowieskiego, który tam zorganizował klasztor i w 1782 szkółkę parafialną. Był człowiekiem zaufanym bpa Kossakowskiego, a nawet jak wynika z listów był z nim w serdecznej przyjaźni.

Lata 1766-1788, to epoka rządów generała Rajmunda Nowickiego i dogłębnych reform w zakonie marianów. Białowieski jest jednym z czołowych realizatorów reform podjętych w duchu ówczesnych potrzeb kościelnych, społecznych i narodowych. Na kapitule mariańskiej w 1782 r. przedstawił w imieniu bpa K. Kossakowskiego szeroki program reformy zakonu mającej na celu zwiększenie aktywności apostolskiej, zwłaszcza w dziedzinie misji ludowych i szkół parafialnych. Po przyjęciu propozycji duszpasterskich przez kapitułę powierzono Białowieskiemu organizowanie i kierownictwo misji zakonnych na Litwie i części Łotwy4. Dzięki reformom marianie powoli zaczęli przejmować ster życia kościelnego na wschodzie dawnej Rzeczpospolitej. Bp Kossakowski zaproponował marianom przejęcie na terenie jego diecezji trzech najważniejszych szkół i klasztorów pojezuickich. Na realizację wyżej wymienionych zadań biskup przeznaczył pokaźną sumę 100 tys. złotych, które zostały zatwierdzone przez marianów i sejm5.

Niestety praca misyjna i podjęte propozycje napotkały poważne przeszkody natury politycznej. Ostatecznie rozbiór Polski w 1795 r. i okupacja rosyjska tych terenów unicestwiła podjęte działania. Zablokowana rekrutacja powołań doprowadziła do zamknięcia w 1800 r. klasztor w Janowie. Dnia 14 lipca 1779 r. marianie objęli w posiadanie kościół i klasztor św. Wita w Rzymie. Urzędujący tam prokurator generalny marianów o. Norbert Gołkowski w 1785 r. ciężko zachorował i starał się o powrót do Polski. Na jego miejsce kapituła generalna marianów w Puszczy Mariańskiej w 1785 r. wybrała o. Białowieskiego jako zakonnika najbardziej przygotowanego i odpowiedniego. Wówczas musiał on zostawić stanowisko prefekta misji na Litwę i w listopadzie 1785 r. przybył do Rzymu.6 Zastał tam niezmiernie trudną sytuację personalną, nieporozumienia narodowościowe, a zwłaszcza ciężkie warunki materialne. Jak relacjonował o. Julian Koprowski OIC, „żyjemy na granicy ubóstwa. Czasami jemy tylko raz dziennie, wyżywienie głodowe […] głodno i zimno”7.

Białowieski funkcję prokuratora generalnego w Rzymie sprawował przez sześć lat (1787-1793). Jego sytuację pogarszały rewolucyjne wrzenia, które wybuchały w Państwie Kościelnym. Tymczasem marianów w Polsce dotyka coraz głębszy kryzys. Kapituła generalna w Skórcu dnia 29 IX 1793 r. wybiera na przełożonego generalnego Białowieskiego „jako męża opatrznościowego”.

Pełni tę funkcję przez 34 lata, w najbardziej burzliwych i najtragiczniej-szych czasach dla Rzeczypospolitej. Wojska pruskie i rosyjskie przemierzają i okupują kraj. Następuje nędza i głód. Zakonnicy szukają, jak i gdzie się da środków do życia. Setki osieroconych parafii domagają się duszpasterzy, w braku świeckich księży biskupi wzywają zakonników. Wraz z krajem pustoszał i zakon, topniały jego szeregi.

Pod przewodnictwem Białowieskiego kapituła w 1793 r. cały swój wysiłek poświęca trzem pryncypialnym zagadnieniom: sprawie dyscypliny zakonnej, powołań i formacji nowicjuszy, kształceniu i formacji kleryków. Wg. badań prof. J. Kłoczowskiego zakony znalazły się w głębokiej depresji, w wielu wspólnotach występuje anarchia i lęk. Śmiertelność w zakonach jest przerażająca i niewytłumaczalna. U marianów w latach 1795-1815 zmarło około 70 księży, a 12 przeszło do diecezji.

Rozbiory Polski i podział na trzy dzielnice doprowadzają do izolacji niektórych klasztorów. Ojciec Białowieski pozostaje odcięty w zaborze austriackim, gdzie znajdują się dwa klasztory mariańskie; Goźlin i Skórzec, pełnił więc swoją funkcję jedynie na tym ograniczonym obszarze. Zaborcy dążyli do totalnej izolacji i zniszczenia zakonów. W zakonach pewne struktury administracyjne załamały się. Pogłębił się kryzys moralny wśród zakonników. U marianów nie ma możliwości ani zwołania kapituły generalnej, ani wizytacji generalnej. Jedyną inicjatywą i nadzieją o. Białowieskiego są listy pasterskie, w których porusza sprawę wierności powołaniu, gorliwości, świętości i konieczność zerwania z nadużyciami. To nieustanne wołanie do otrząśnięcia się z ospalstwa, z występków. Listy są pełne prostoty, zwrotów poetyckich i mocnych wyrażeń, przywołują przed oczy grozę zbliżającej się zguby. Jak do Jonasza śpiącego na okręcie, gdy uciekał przed wołaniem Bożym, tak woła o. Białowieski do błądzących i głuchych. Iście to duch proroczy, dlatego zacytujemy ich większe fragmenty: „Ani szum i gwizd wiatrów sztormowych, ani ryk fal i grzmot piorunów, ani światła błyskawic nie mogły zbudzić zgnuśniałych, rozleniwionych marynarzy. Dlaczego ty gnuśny, ospały jesteś. Wstań, wezwij twego Pana. Jeżeli Bóg zapomni o nas przepadniemy. O jak boję się strasznie. O! współbracia moi, żeby czasem nie stało się tak z nami jak ze śpiącymi marynarzami. Przecież widzimy groźne znaki za-gniewanego Boga, a czy jest ktoś taki – kto spieszyłby, aby Boga ułaskawić? Są bowiem liczni, którzy znoszą przykrości i cierpią za przestępstwa i nadużycia innych. Jest dużo grzesznych, winnych […] ale brak tych, którzy boleliby nad grzechami, którzy głęboko śpią, a innym swoją bezczynnością pobłażają. A może jest wśród was jakiś Jonasz, z którego winy zagrażają nam burze i klęski, które mogą nas pochłonąć. Jeśli ktoś jest – donieście mi, powiedzcie. Ja jak najszybciej przybiegnę i ze snu go zbudzę. Wstań, wstań, wstań wołaj głośno do Pana…i ty bracie wstań, odrzuć swój nałóg, dogadzanie swemu gardłu, zniwecz występki. Bóg, bowiem z powodu twego nieumiarkowania nas wszystkich karze. Wstań, wstań idź pojednaj się z bratem twoim. Oto Bóg z powodu twojej zatwardziałości i niezgody (?) grozi nam rozproszeniem. Wstań, wstań, wstań wyrzuć zatwardziałość z twego serca, odpędź gnuśność i ospałość ducha, odrzuć hipokryzję i przewrotność. Bóg nie przychyli się do łaskawości, jeśli nie zobaczy cię pokornie proszącego, ty, który swoim zachowaniem jego nieżyczliwość sprowokowałeś. Wstań, powstań, obudź się”8.

W 1809 r. przy poparciu cesarza Napoleona zostało utworzone Księstwo Warszawskie, w którym znalazło się 7 mariańskich klasztorów: Puszcza M., Góra K., Goźlin, Skórzec, Mariampol, Mirosław i Igłówka. Poza granicą Księstwa, w imperium ros. pozostały: Raśna i Berezdów. Te dwa domy o. Białowieski odwiedził dwukrotnie próbując otoczyć je opieką – raz potajemnie przedzierając się przez granicę, a drugi raz dzięki uzyskanemu pozwoleniu. Zachowane listy z klasztorów pruskiej i rosyjskiej obediencji wyrażały radość z połączenia i nadzieję na przyszłość, ale wielu zakonników przeżywa poważny kryzys.

Ojciec Białowieski podejmuje trudne dzieło odrodzenia. W tym celu należy: 1. Po osiemnastu latach przerwy odbyć kapitułę generalną, 2. Przeprowadzić kanoniczną wizytację klasztorów, 3. Posłużyć się korespondencją. Wszystkie jego listy bez wyjątku wzywają do odnowienia życia duchowego oraz do integracji rozbitego zakonu.

Po otrzymaniu pozwolenia od Komisji Rządowej, o. Białowieski w celu uporządkowania spraw zakonu zwołał wyczekiwaną kapitułę do Skórca na 29 listopada 1811 r. Niestety nie odbyła się ona, ponieważ część ojców kapitulnych odmówiło przybycia. Postanowił, więc dzieło uzdrowienia zakonu przeprowadzać w czasie wizytacji. Sposób ich przeprowadzenia był nietypowy. To nie były dekrety i monity, bo byłyby nieskuteczne, bowiem liberalne ówczesne władze świeckie broniły zakonników rebeliantów. To był przykład osobistego życia. W każdym wizytowanym klasztorze przebywał około miesiąca. Jego życie tam, to było gorące wołanie jeremiaszowe „nawracajcie się”. Listy mówią o jego długiej, gorącej modlitwie w czasie wizytacji, o pełnych miłości kontaktach ze współbraćmi. Ta porcja ewangelicznej braterskiej miłości łamała niektórym zatwardziałe serca.

W 1814 r. Białowieski napisał obszerny list skierowany do wszystkich marianów, w którym wyraźnie i mocno napiętnował poważne nadużycia popełniane przez zakonników. Przede wszystkim wytykał im światowość, z którą wiązało się nieprzestrzeganie klauzury oraz wizyty kobiet, które wchodziły nawet do prywatnych cel zakonników. Ten surowy i głęboko przemyślany list został zredagowany w oparciu o dokumenty papieskie, które za łamanie klauzury groziły ekskomuniką papieską. Pomimo jego wysiłków nadużycia w życiu zakonnym nadal były liczne i gorszące. Białowieski starał się położyć im kres podczas następnej, nadzwyczajnej wizytacji duszpasterskiej przeprowadzonej w 1814 r.

Gdy zorientował się, że jego wysiłki przyniosły mierne efekty, jako wyraz sprzeciwu przeciw nadużyciom dnia 10 czerwca 1815 poddał się do dymisji, co wyznawał w liście: „Oto ja dotknięty starością i osłabiony długotrwałą chorobą, czując, że nie mogę już zadośćuczynić obowiązkowi przełożonego generalnego, dla przedłożonych powyżej racji, jak również ze względu na to, że nieliczni tylko okazują mi posłuszeństwo i szacunek, inni prowadzą złe życie, odchodzę, rezygnuję, wyrzekam się rządów przełożeństwa generalnego, które sprawowałem przez 22 lata”9.

W latach 1815-1817 zakon znalazł się w stanie jeszcze poważniejszego kryzysu. Wyraźnie dawał się we znaki brak wychowawców, wykładowców, odpowiednich przełożonych dla tych trudnych czasów. W siedmiu domach zakonnych było zaledwie czterdziestu czterech marianów łącznie z klerykami i nowicjuszami10. Popłoch i poruszenie wśród marianów budziły krążące wieści o zagrożeniu likwidacją zgromadzeń zakonnych.

W tej dramatycznej sytuacji o. Białowieski uznał za swój obowiązek podjęcia na nowo urzędu przełożonego generalnego. W liście skierowanym do współbraci opisał sytuację zakonu następująco: „Poznaliście z pewnością, umiłowani bracia, że Zakon nasz znalazł się w skrajnym stanie, bowiem niewielu jest tych, którzy mogliby rządzić współbraćmi, równie niewielu jest tych, którzy by tym rządom podlegali, brak jest nauczycieli nauk, którzy by oświecali umysły młodzieży zakonnej, brak też młodzieży, która by korzystała z tego światła. Inni, o ile idzie o wiek i powołanie, oglądają się wstecz, niewielu ceni swe powołanie, niektórzy próżnością tego świata zachwyceni odrzucili łaskę powołania”11.

Białowieski wyznawał z przykrością niemożność zaradzenia wszystkim potrzebom, zachęcając do wyeliminowania wszelkich nadużyć. O tym, jak głęboki kryzys przeżywało zgromadzenie, świadczą pertraktacje prowadzone z władzami państwowymi i kościelnymi w Warszawie w latach 1821-1822, w wyniku których marianie z Wieczernika starali się zamienić swój kościół i klasztor – pomimo, iż w nim żył i był pochowany założyciel zgromadzenia – na jakikolwiek kościół w Warszawie lub przynajmniej na inny kościół w Górze.

Uświadomiwszy sobie, że nie da się zmienić mentalności zakonników „starej gwardii”, o. Białowieski w dziele reformy postawił na nowe pokolenie, podkreślając w związku z tym konieczność dobrej rekrutacji oraz zapewnienie kandydatom dobrej formacji poprzez skierowanie do niej wzorowych zakonników. Miał nadzieję, iż w ten sposób uda się wyjść z kryzysu12. W liście wołał, „Czy znajdzie się 5 sprawiedliwych”? Do grupy formacyjnej powołał ojców: Stanisława Pórzyckiego, Jana Dziewulskiego, Romana Wilczyńskiego i Placyda Czubernatowicza. Mieli oni uzdrawiać wspólnotę bardziej przykładem swego życia niż nakazami. Ich gorliwa apostolsko-formacyjna praca, wierność ideałom zakonnym, przykład życia przynosiły efekty. Przybywało dobrych powołań (selekcja), zapełniały się nowicjaty w Mariampolu i Skórcu, tak że w 1829 r. o. Białowieski po raz pierwszy w dziejach marianów wysłał trzech młodych kapłanów na studia do Akademii Duchownej w Warszawie.

W tym czasie Zgromadzenie liczyło 65 zakonników, było okrzepłe duchowo, miało dobrze uformowanych moderatorów, magistrów i wykładowców. Ta pomyślna sytuacja była w dużej mierze zasługą ojca Białowieskiego, który – jak ocenił S. Sydry – „w okresie upadku zakonu dał […] dowody, męstwa, wytrwałości i pokory, zmarł w opinii świętości”13.

Sterany pracą przeniósł się do skromnego i najuboższego klasztorku w Górze Kalwarii. Jednym z motywów jego wyboru było pragnienie ocalenia tej placówki przed sprzedażą, na temat której prowadzone jeszcze były transakcje. Jego zamieszkanie i szacunek wśród współbraci uratowały Wieczernik przed pokusami jego zamknięcia. Zmarł 30 kwietnia 1832 r. i został pochowany w świątyni Wieczerzy Pańskiej. Odrodzenie duchowe, które dokonało się w omawianym okresie jest już bardzo widoczne powstaniu listopadowym (1830/31), o czym pozytywne świadectwo w sprawozdaniu, które do Stolicy Apostolskiej przesłał nuncjusz L. Altieri:„Zgromadzenie Księży Marianów istnieje w Polsce ku wielkiemu zbudowaniu i duchowemu pożytkowi tamtejszych katolików.”14

Jan Kosmowski MIC, STD

___________________________

1 Litewskie Centralne Archiwum Naukowe [LCVA] 1676, Ap 1, była 7. Index alfabeticus marianorum;    T. Białowieski ur. 11 lutego 1750 r. po ukończeniu szkół średnich dnia 28 października 1771 r.  rozpoczął nowicjat w Mariampolu na Litwie. Profesję wieczystą złożył 28 października 1772 r., a dnia 22 stycznia 1775 r, otrzymał święcenia kapłańskie.

2 P. Nitecki, Kossakowski Józef Kazimierz (1738-1794), w: Biskupi Kościoła w Polsce w

latach 965-1999, Warszawa 200, s. 218

3 Pamiętniki Józefa Kossakowskiego biskupa inflanckiego, Warszawa 1891, s. 89

4 AGM, Prot.., Skórcensis…, f. 25. Puncta Capitularia., 1782/5

5 Volumina Legum…, vol. X, 338, n. 40

6 Capitula generalia Marianorum, Puszcza Mariańska 2001, Decreta 1785/22

7 AGM, Protocollum Romanus…, list Juliana Koprowskiego do o. I. Taudta z 23 IX 1780

8 Cyt. za Sydry, Organizacja Zgromadzenia księży marianów w XVIII wieku, Warszawa 1930, List     Białowieskiego z 3 II 1796.

9 AMPP, Prot. Skórcensis, f. 130 list na temat abdykacji z10 VI 1815

10 ADPŁ, Korespondencja Kurii biskupiej w sprawie zakonów 1797-1863. Spis zakonów

w 1817 r.

11 List z 10 X 1817 r., który przytacza Sydry, Organizacja…, s. 16

12 AGM, Prot. Skórcensis., ff. 133-134, List z 31 V 1823.

13 S. Sydry, Papczyński Stanisław…, s. 134

14 ASV, Congr. VV et RR…, VII 1841-Marianie